10 oznak, że powinieneś zresetować swoją samoopiekę

Czasami moje ciało mówi, zanim jestem gotowy go słuchać. Moja równowaga się chwieje, moje ruchy stają się ostrzejsze, a moja mowa wolniej się formuje. Życie z chorobą Huntingtona oznacza, że nie są to przypadkowe złe dni, ale sygnały. Ciche komunikaty mówiące: "Jedziesz na oparach. Czas na przerwę.

Samoopieka nie jest luksusem. Nie jest to okazjonalna kąpiel przy świecach czy skradziona popołudniowa drzemka, choć mogą one pomóc. Prawdziwy reset to celowe przerwanie tempa, które utrzymywałem, szansa na naprawienie zużycia, zanim stanie się ono pełne objawów.

Przez lata opierałem się tej prawdzie. Myślałem, że odpoczynek oznacza poddanie się. Chciałem udowodnić, że mogę nadążyć, nadal produkować, nadal się pokazywać. Jednak ignorowanie zmęczenia i bagatelizowanie drobnych zmian w objawach tylko zwiększało moją podatność na zranienie. Im mocniej walczyłem z potrzebami mojego ciała, tym głośniejsze stawały się moje objawy.

Nauczyłem się, że najwcześniejsze oznaki wyczerpania często pojawiają się w moim nastroju. Staję się niecierpliwy, drażliwy, łatwo mnie urazić. Prośby, które normalnie by mi nie przeszkadzały, nagle stają się przytłaczające. To emocjonalne osłabienie przekłada się na moje objawy HD, ruchy stają się mniej skoordynowane, mowa mniej płynna. Teraz traktuję te zmiany poważnie. Oznaczają one, że więcej wylewam niż uzupełniam. Reset zaczyna się od łaski: pozwolenia na zatrzymanie się, na powiedzenie "nie", na odpoczynek bez wyjaśnień.

Innym razem oznaki są najpierw fizyczne. Mogę wydawać się niezdarny i zmęczony. Nauczyłem się, że "przepychanie się" nie pomaga. To, co pomaga, to skupienie się na praktykach regeneracyjnych. Delikatne rozciąganie, słuchanie muzyki lub zamykanie oczu na południową drzemkę bez poczucia winy.

Moje otoczenie również może opowiedzieć tę historię. Kiedy gromadzi się bałagan, pranie, nieotwarta poczta, niedokończone projekty, mój niepokój wzrasta, a energia spada. Częścią mojego resetu jest odzyskanie mojego otoczenia. Nawet niewielkie wysiłki, takie jak posprzątanie stołu lub dodanie świeżych kwiatów, sygnalizują mojemu mózgowi, że moja przestrzeń jest bezpieczna i spokojna, a nie kolejnym źródłem stresu.

Odżywianie i nawodnienie są równie ważne. Pomijanie posiłków lub sięganie po przetworzone przekąski może być łatwe, ale efekty są niemal natychmiastowe: utrata równowagi, mgła w mózgu, spadek nastroju. Resetowanie oznacza spowolnienie na tyle, aby przygotować posiłek, który odżywia: kolorowe warzywa, chude białka, produkty pełnoziarniste. Traktuję wodę jako troskę, a nie obowiązek, ponieważ moje ciało potrzebuje jej do dobrego funkcjonowania.

Reset polega również na uciszeniu wewnętrznego krytyka, który rozwija się dzięki porównaniom. Łatwo jest opłakiwać to, co kiedyś robiłem bez wysiłku. Ale wstyd drenuje energię, której nie mogę stracić. Podczas resetu mówię do siebie jak do przyjaciela: Dajesz z siebie wszystko. Możesz poruszać się wolniej. Nie musisz zasługiwać na troskę.

Najlepsze resety są prewencyjne. Nie muszę osiągać punktu krytycznego, zanim się zatrzymam. Zacząłem regularnie sprawdzać stan emocjonalny, fizyczny i psychiczny, aby wcześnie wychwycić wyczerpanie. Jeśli czuję narastające napięcie lub zauważam, że moje ruchy stają się coraz cięższe, dostosowuję się do sytuacji: zmieniam plan wycieczki, przeznaczam dzień na wyciszenie lub praktykuję medytację z przewodnikiem. Wizualizacja przebywania w pobliżu spokojnej wody, stałego horyzontu pomaga spowolnić pęd w moim układzie nerwowym.

Życie z HD uświadomiło mi, że energia jest ograniczonym zasobem. To, gdzie ją wydam, ma znaczenie. Reset samoopieki nie polega na robieniu mniej w nieskończoność; chodzi o stworzenie przestrzeni, dzięki której mogę w pełni pokazać się w tym, co najważniejsze. To strategia na długowieczność, a nie lenistwo.

Wymaga to płynięcia pod prąd kultury, która celebruje ciągłą produkcję. Bezruch może wydawać się bezczynnością dla świata zewnętrznego, ale nauczyłem się, że jest podstawą mojej siły. W bezruchu mój układ nerwowy regeneruje się, mój umysł oczyszcza się, a moje współczucie dla siebie i innych powraca.

Kiedy wybieram reset samoopieki, mówię: Cenię moje zdrowie ponad mój zgiełk. Wybieram obecność ponad wydajność, łaskę ponad poczucie winy. A kiedy szanuję ten wybór, moje objawy stają się łagodniejsze, moja cierpliwość pogłębia się, a moja nadzieja jaśnieje. Moje ciało stabilizuje się, umysł wycisza, a ja przypominam sobie, że dbanie o siebie jest najbardziej produktywną rzeczą, jaką mogę zrobić.

Dbanie o siebie, zwłaszcza w przypadku HD, nie jest czymś, o czym myśli się po fakcie. To codzienny, czasem trudny akt słuchania wczesnych sygnałów mojego ciała i reagowania na nie ze współczuciem. Kiedy to robię, daję sobie najlepszą szansę na dalsze życie, którego pragnę, które jest wolniejsze, łagodniejsze i znacznie bardziej zrównoważone.

O Tanicie Allen

Tanita Allen jest oddaną orędowniczką choroby Huntingtona. Jest autorką swojego bardzo pracochłonnego pamiętnika "We Exist". Jest także autorką wyróżnioną w Forbes, magazynie Brain and Life, prowadziła liczne podcasty i działalność rzeczniczą, a także prowadzi blog, który odzwierciedla jej najlepsze życie z chorobą przewlekłą thrivewithtanita.com. Możesz również zapoznać się z jej felietonami na Huntington's Disease News

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *